Złośliwy kod wstrzykiwany jest coraz częściej z renomowanych stron internetowych. Robaki wstrzykiwane są do komputerów dzięki atakom „drive-by download” przez co jest to praktycznie niewidoczne dla użytkownika.
Eksperci z G Data postanowili przeprowadzić badanie wyjaśniające w jaki sposób cyberprzestępcy osiągają swój cel tak łatwo. Skuteczność ataków szacuje się bowiem na około 80%.
Pierwszym krokiem był kontakt z właścicielami stron i serwerów, które rozpowszechniają złośliwe oprogramowanie. Większość z właścicieli posiadała wiedze o tym, że za pośrednictwem ich serwerów atakowani są użytkownicy. Dlaczego więc złośliwe oprogramowanie wciąż jest dystrybuowane za ich pośrednictwem? 45% administratorów stwierdziło, że usunięcie szkodliwego oprogramowania działającego jak „pistolety natryskowe” zajmuje im bardzo dużo czasu – od kilku dni do kliku tygodni. Znaleźli się i tacy, którzy poddali się i pogodzili z tym faktem.
– Przestępcy rozpowszechniający złośliwe programy przez strony internetowe wykorzystują 3 słabe punkty serwisów. Jeden z nich to zabezpieczanie serwerów stron słabymi hasłami, np. admin123. Takie hasła można złamać przy pomocy automatycznie przeprowadzonej słownikowej metody ataku w przeciągu kilku sekund – twierdzi Ralf Benzmüller.
Oprócz krótkich i prostych haseł, słabością serwisów webowych jest też wykorzystywane oprogramowanie – sklepy internetowe, systemy Content Management, programy obsługujące blogi i fora internetowe. Najczęściej stosowane są domyślne ustawienia oprogramowania do obsługi serwisu. Programy często nie są aktualizowane, przez co powstają istotne luki w zabezpieczeniach serwisów.
Kolejny słaby punkt to niefiltrowane dane wpisywane na stronach przez użytkowników serwisów, np. w formularzach stron internetowych. Można je wykorzystać do przeprowadzenia ataków typu Cross-Site-Scripting lub SQL Injection. Niestety ilość dostępnych narzędzi filtrujących jest ograniczona, więc jest to najbardziej skuteczna metoda używana do kompromitacji serwisów internetowych.
Coraz częściej źródłem infekcji są popularne i zaufane strony internetowe. Aby zminimalizować skalę zagrożenia, G Data regularnie kontaktuje się z właścicielami i administratorami skompromitowanych serwisów. Reakcje bywają zróżnicowane. Zaledwie 55 na 100 obsługujących serwisy internetowe reaguje w przeciągu jednego tygodnia od zgłoszenia problemu.
