Strony internetowe służące do nawiązywania kontaktów w sieci (tzw. social networking pages) przechodzą przez ten sam trudny okres dojrzewania, co ich główni użytkownicy. Nie mają pojęcia, co przyniesie im przyszłość, a dorośli – reprezentowani w tym przypadku przez reklamodawców, analityków i tradycyjne media – nie są pewni, jak się do nich odnosić.Financial Times pisze, że strony te rozwijają się bardzo szybko i w różnych, najdziwniejszych miejscach. Mają kapryśnych i nieprzewidywalnych znajomych. Czasem mogą kogoś urazić swoją działalnością.
Mianem najpopularniejszego debiutanta cieszy się obecnie MySpace firmy News Corp. W ubiegłym miesiącu stronę tę odwiedziło 65 milionów różnych internautów. Co prawda, wciąż zajmuje ona trzecie miejsce za Geocities Yahoo oraz MSN Spaces, które w ubiegłym miesiącu odwiedziło odpowiednio 116 i 101 milionów użytkowników. Jednak MySpace rozwija się w znacznie szybszym tempie. Liczba użytkowników MySpace wzrosła na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy o 111 procent, a każdy użytkownik spędza średnio na tej stronie 184 minuty w porównaniu z zaledwie 4 minutami średnio na stronie Geocities.
Na stronach internetowych służących do nawiązywania znajomości użytkownicy spędzają większość czasu ulepszając swoje własne strony. Dodają zdjęcia, filmy, linki do blogów i piszą o swoich gustach muzycznych. Następnie sprawdzają co nowego na stronach znajomych i zostawiają im wiadomości, czytamy w Financial Times.
„Te strony to takie internetowe reality show. Ich produkcja jest niezwykle tania” – powiedział Jon Gibs, dyrektor ds. mediów w ośrodku badawczym Nielsen/Net Ratings.
Polecamy artykuł „” w Financial Times.
