Kiedy byłem piękny i młody Pani Joasia Szczepkowska z ekranu telewizora była uprzejma mnie poinformować, że komuna się skończyła. Pomyślałem wtedy, że pewnie zajmie to trochę czasu, ale się w tym kraju zmieni, znormalniejemy. Nie wziąłem jednak wtedy pod uwagę, że to moje "trochę czasu" to będą dziesięciolecia. Ale to pikuś. Popełniłem gorszy błąd w tej dedukcji - nie wziąłem pod uwagę, że zaprawiona w bojach, chamowata, bezczelna, nieprzychylna i z określonym bagażem doświadczeń i nawyków, 50-cio letnia Pani Krysia z Urzędu Miejskiego, czy Skarbowego będzie wprowadzała w zawodowe meandry nowy narybek - swoich następców wszczepiając im określony sposób myślenia i pojmowania otaczającej rzeczywistości.
I co mamy te "trochę czasu" później ? Na potrzeby tej dyskusji i skrótowo - mamy to samo co mieliśmy. Jesteśmy jako kraj i społeczeństwo mistrzami, co najmniej europy, w pisaniu, wprowadzaniu, wydawaniu pieniędzy na te wprowadzanie, a następnie nierespektowaniu i obchodzeniu wszelkich możliwych zapisów prawnych i przepisów.
Żyjemy również w złudnym przeświadczeniu, że wprowadzenie przepisu "X" rozwiąże jakiśtam problem. Co gorsza wielu z nas ma w krwi, obwieszczanie i publikowanie czegośtam, zamiast
egzekwowania tego. Stawim najbardzie trywialne pytania, jakie sobie można tylko wyobrazić:
1. Czy pies w miejscu publicznym musi mieć kaganiec ?
2. Czy pies na smyczy z zakończeniem w postaci właściciela może obsrywać trawnik przed moją klatką ?
3. Czy wolno używać nazwy i nalewać wodę mineralną XXXX Zdrój z ujęcia pod Opolem, kiedy Zdrój znajduje się 300 kilosów dalej ?
4. Dlaczego by zrobić prawo jazdy
muszę wyjeżdzić (zapłacić za) trzydzieści parę godzin ?
Tych i podobnych pytań można mnożyć. Odpowiedzi na nie są czywiste. Tyle, że co z tego ? Po jaką cholerę nam martwe przepisy i standardy?
Żeby wyznaczać standardy nie wystarczy przetłumaczyć paru ogólnodostępnych i od dawna znanych artykułów i obwieścić światu, że właśnie się oto wyznaczyło te standardy.
Ze standardem będziemi mieli do czynienia, gdy WP, Onet i Netsprint poprzez swoje mechanizmy wyszukiwawcze standardy te wprowadzi. Bo jak na razie prawie wszystko, co sobie grupa robocza w "działaniach nieetycznych" wpisała we wszystkich w/w ma miejsce jest tolerowane i chciał, czy nie chciał, ale akceptowane. Gdyby bowiem nie były akceptowane - nie miałyby miejsca.
Ponieważ jest to forum nie dla cukierników, ani dla specjalistów od muszek owocówek, pozwalam sobie nie pokazywać namacalnych dowodów egzekwowania "standardów" - znają je wszyscy i nie chcę wywoływać wyścigu w wskazywaniu najbardziej kuriozalnych wyników wyszukiwania.
Choćby najlepsza ekipa się tam zebrała, to bez woli właścicieli tych serwisów, na wydanie kasy na ludzi i skuteczne oprogramowanie eliminujące z automatu nieetyczność - nie osiągnie się NIC. No może poza tym, że ktoś będzie mógł sobie zawłaszczyć stwierdzenie "zbudowałem standardy SEO/SEM". Choć twierdzę, że etycznie byłoby napisać "przetłumaczyłem i dostosowałem treść przepisów...". Nie zakładam złej woli wspomnianej grupy roboczej.
Boję się jednak, że jednak byli szkoleni przez umowną Panią Krysię, że myślą iż załatwią problem publikując te "standardy".
Nie tędy droga, i na razie pozostańmy przy wyjątkowo trafnej uwadze Piotra Majewskiego, że
Dzisiaj z tego co wiem, to w onecie i wp nie ma sensu się etycznie pozycjonować
PS:
1. Córka w Londynie robi prawo jazdy. Tam nikt, nawet w pijanym widzie, nie wpadnie na pomysł, żeby zapytać "ile Pani godzin wyjeździła", a o w prowadzaniu jakiegoś "standardu" w tym zakresie w ogóle nie ma mowy.
Żeby zdać po prostu trzeba umieć jeździć - i to jest wszystko co interesuje egzaminatora.