Dzisiejsze wydanie Gazety Wyborczej przynosi dość zaskakujące informacje, jakoby Google miało otworzyć w naszym kraju laboratorium badawczo-rozwojowe. Na ile w tym prawdy nie wiadomo, bo firma milczy i w międzyczasie zaprasza studentów na… pizzę.Z informacji „Gazety” wynika, że kalifornijska spółka może zbudować u nas laboratorium badawczo-rozwojowe. Takich laboratoriów ma zaledwie kilka na całym świecie, m.in. w szwajcarskim Zurychu. To w nich powstają aplikacje, których wersje testowe Google udostępnia co chwila internautom – np. program Google Desktop, dzięki któremu odnajdziemy na dysku komputera każdy plik, pocztę elektroniczną Gmail, program Picasa do katalogowania zdjęć czy komunikator Google Talk.
Według nieoficjalnych informacji Wyborczej laboratorium Google’a mogłoby powstać przy Uniwersytecie Warszawskim. Gdyby tak się stało, niewykluczone, że aplikacji wymyślonej przez studenta z Polski używałyby miliony internautów na świecie. W laboratoriach inżynierowie programiści mogą bowiem pracować nad własnymi, oryginalnymi projektami – tak zaczęła się choćby kariera Google Earth, programu, który umożliwia dostęp do zdjęć satelitarnych dowolnego miejsca na świecie.
W czwartek 1 grudnia na Uniwersytecie Warszawskim odbędzie się spotkanie zorganizowane przez jedną ze studentek, która wróciła niedawno z praktyk Google w centrali spółki. Takie spotkania to już standard na kilkudziesięciu uczelniach w USA i Europie. Są znane pod nazwą Google Pizza Program – a to dlatego, że na spotkaniach, na których student powracający z praktyk opowiada o swoich doświadczeniach i o tym, jak zdobyć pracę w Google, pizza jest na koszt kalifornijskiej spółki – czytamy w Gazecie.
