– Zrewolucjonizujemy rynek internetowych wyszukiwarek – postanowił Jimmy Wales, założyciel Wikipedii. Nowe narzędzie do wyszukiwania informacji ma być platformą, na której to sami internauci będą decydować, jak organizować treści, i jaką nadawać im rangę, informuje „Gazeta Wyborcza”.Wyszukiwarka dostanie „ludzkie zasilanie” w postaci ochotników, którzy nie będą za swoją pracę dostawać pieniędzy. Nad projektem pracuje siostrzana firma największej wirtualnej encyklopedii – Wikia. W przeciwieństwie do Google’a, Yahoo i innych koncernów, to konsensus użytkowników, a nie kilku programistów będzie organizował wirtualny świat informacji. Sukces nowej wyszukiwarki ma się opierać na połączeniu kilku czynników: prostego oprogramowania, ograniczonego zaufania i wzajemnego szacunku oraz jak najmniejszej ilości cenzury i nadzoru.
Czy to wystarczy, żeby pokonać tak ogromną korporację, jaką stał się Google? Wiele osób wykazuje sceptycyzm. Jedną z nich jest weteran sieci Dave Taylor – autor bloga . – Sądzę, a opieram się tu na rozmowach z tysiącami internautów, że ludzie zmieniają wyszukiwarkę tylko, gdy poprzednia zaczyna ich zawodzić – .
Teraz Walesowi pozostaje już tylko wiele optymizmu i… pomoc setek tysięcy wikipedystów.
