Newsweek ujawnił, że jeszcze podczas kampanii komputery sztabów wyborczych kandydatów do fotela prezydenckiego w USA doświadczyły ataku szpiegowskiego obcego państwa. Sprawą zajmuje się FBI. Jak podał Onet.pl, początkowo uważano, że był to zwykły „phishing”, ale okazało się, że był to wyszukany atak szpiegowski przeprowadzony przez hakerów z Rosji lub Chin.
Śledztwo FBI wykazało, że z komputerów sztabów wyborczych wykradziono pliki, które mogły zawierać tajne dane.
FBI jest zdania, że za atakiem stoi zagraniczna organizacja, która chciała zdobyć informacje przydatne w negocjacjach z przyszłą administracją prezydenta USA, pisze Onet.pl.
