Dzisiejsza Gazeta informuje o handlu nielegalnymi przedmiotami w najpopularniejszym serwisie aukcyjnym w Polsce – Allegro. Wg dziennika, sprawa jest poważna, bowiem handel podróbkami, które w opisach sprzedawców są oryginałami, rozszerza się na szeroką skalę.W ubiegłą środę w mieszkaniu użytkownika o pseudonimie Batman1 – prawnika (!) z Warszawy – policja skonfiskowała ponad 600 pirackich płyt DVD i CD, którymi oszust handlował na Allegro. Związku Producentów Audio Video (ZPAV) nie ma wątpliwości, Batman1 z takiego przedsięwzięcia uczynił bardzo dochodowy biznes, a podobnych przypadków jest wiele więcej.
Tu jest zatrzęsienie podróbek – komentuje Andrzej, krakowski pracownik naukowy, prywatnie meloman i bywalec giełd płytowych – także Allegro. Najbardziej bezczelni cwaniacy oferują tu pirackie płyty znacznie drożej niż Rosjanie na bazarach – dodaje.
Sprawa nie dotyczy tylko akcesoriów komputerowych, ale także np. rzekomo markowej odzieży, elementów dla wędkarzy czy perfum. Jak pisze Gazeta „męską wodę Acqua di Gio Giorgio Armaniego można kupować na aukcji po 69 zł za 100 ml. Ten sam zapach normalnie kosztuje prawie cztery razy tyle. Takich „okazji” są setki. Według opisów są to oryginały ze zlikwidowanych perfumerii, hurtowni itp.”
Na największy polski serwis aukcyjny spada wiele oskarżeń o brak interwencji w tej sprawie. Allegro dostaje od swoich użytkowników wiele maili i telefonów z ostrzeżeniami o handlowaniu podróbkami, tyle, że nic z tego się nie robi.
– Ilość podróbek na naszych aukcjach nie osiąga dramatycznego poziomu, ale widzimy ten problem – wyjaśnia Bartosz Szambelan z Allegro. – Jednak zanim te rzeczy rozejdą się po kraju i pojawią m.in. u nas, najpierw muszą jakoś trafić z Chin czy Indonezji na polski obszar celny. To już nie nasza wina – przypomina.
Uruchomiono także serwis program . Przewiduje on wspólne działania Allegro, firm, instytucji i towarzystw, zmierzające do usuwania z serwisu przedmiotów naruszających prawo, zwłaszcza w przypadkach, w których dopuszczono się naruszenia praw chroniących znak towarowy i markę oraz naruszenia innych praw własności intelektualnej. Pewnie w większości to tylko teoria, ale na pewno niezbędna, gdy proces oszust rozprzestrzenia się na taką skalę.
Szambelan zaznacza także, że Allegro nie zawsze może reagować na zgłaszane podejrzenia internautów, zamykając od razu czyjąś aukcję. – Niełatwo zweryfikować taki zarzut, a zgłoszenie może przecież mieć na celu wycinanie konkurencji – mówi rzecznik Allegro.
Internauta z Warszawy, którego kiedyś oszukano przysyłając zamiast markowych rzeczy zwykłą podróbkę z bazaru, podsumowuje: – aukcje w internecie stają się drugim Stadionem Dziesięciolecia.
Z pewnością ciężko będzie zahamować rozwój tego typu aukcji, zwłaszcza, że to dla oszustów wygodny i łatwy sposób sprzedaży swoich’oryginalnych’ produktów. Fakty mówią same za siebie; w 2004 roku na platformie sprzedano produkty za ponad 831 mln zł, codziennie sprzedaje się ponad 30 tyś towarów, a najlepsi zarabiają w miesiącu kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ile z tych liczb pochodzi z aukcji nielegalnymi przedmiotami nie wiadomo…
