Microsoft podjął ofensywne działania przeciwko Google. Oskarża giganta z Mountain View o stworzenia przeglądarki, która nie szanuje prywatność użytkownika. Tym razem swoją tezę może poprzeć argumentami.
Microsoft krytykuje Google Chrome za połączenie paska adresów z paskiem wyszukiwarki. „Utrzymując te pola oddzielone, prywatność jest lepiej zabezpieczona i adresy odwiedzanych witryn nie są automatycznie wysyłane do Microsoftu lub żadnej innej firmy” mówi Pete LePage z Microsoftu.
Kiedy tylko użytkownik wpisuje cokolwiek w pasek adresów, każdy znak jest automatycznie wysyłany do Google (wyszukiwarki). „Nawet nie wciskam jeszcze entera, a Google już gromadzi informacje na temat domeny i witryn, które próbuję odwiedzić”.
Skąd taki poważny zarzut? Pete LePage wykorzystał program o nazwie Fiddler, który odczytuje sesje http nawiązywane pomiędzy użytkownikiem, a wybranym serwerem WWW. Wyniki tego testu prezentuje poniższy plik wideo.
Z drugiej strony, użytkownik podczas konfiguracji Google Chrome ma możliwość wyboru wyszukiwarki internetowej. Jeżeli wybierze Bing jako domyślną wyszukiwarkę, wtedy Chrome będzie wysyłał informacje o każdym wpisanym znaku przez użytkownika do Microsoftu (a dokładniej Bing).Nie zmienia to jednak faktu, że większość osób wybiera Google jako główną wyszukiwarkę.
