Firma idzie na dno, pracownicy się modlą, a akcjonariusze toczą ze sobą bezwzględną walkę donosi Gazeta.pl. Już jutro kolejne spotkanie akcjonariuszy na WZ. Kilkanaście dni temu firma na krótko odzyskała płynność finansową – dzięki zaliczce wypłaconej przez TP S.A. na poczet przyszłych usług. Jednak ponowna niewypłacalność spółki to wręcz kwestia godzin.– Wyczerpaliśmy już wszystkie źródła. Jeśli nie zostaniemy dokapitalizowani, będziemy musieli złożyć wniosek o upadłość – mówi prezes WP Marek Borzestowski.n
n
Wojna między grupą TP S.A. i akcjonariuszami toczy się wokół umowy z października 2001 r., która według tych ostatnich została przez Telekomunikację wielokrotnie naruszona. Ale tak naprawdę, całość sprowadza się do jednego słowa – pieniędzy. Według umowy TP S.A. zobowiązała się wykupić od mniejszościowych akcjonariuszy ich udziały. Wycenili oni swoje akcje na 58 mln. dolarów. TP S.A. nie zamierza płacić tak wielkiej kwoty i jeszcze niedawno zaoferowała 13 mln dolarów.n
n
– Wszystkie problemy prawne podnoszone przez mniejszościowych akcjonariuszy mają jeden cel. Chcą oni dostać za swe akcje cenę, przy której wartość WP ponad dziesięciokrotnie przewyższa wartość Onetu – mówi Marek Konarski, prezes TP Internet, który miesiąc temu zastąpił na tym stanowisku Francuza Yanna Gontarda.n
n
Konarski to prawnik, uważany za bezwzględnego fachowca od rozgrywek prawnych w spółkach, konfliktów między udziałowcami. Jak podaje Gazeta.pl, wynajęto go specjalnie do konfliktu, „ma załatwić mniejszościowych”. Ale mniejszościowi udziałowcy już wcześniej zastosowali chytrą zagrywkę i jesienią zeszłego roku weszli w sojusz z amerykańsko-brytyjskim funduszem Elliott Associates. To oznacza, że od tej pory TP SA ma sprawę z Elliottem.n
n
– Wokół Wirtualnej Polski krążą prawdziwi fighterzy – uśmiecha się jeden z analityków giełdowych. – Niestety, jak się rozejdą, mogą zostawić za sobą trupa spółki.n
n
Paradoks polega na tym, że – co potwierdzają obie strony – Wirtualnej Polsce niewiele brakuje do osiągnięcia rentowności. Rynek internetowy (zwłaszcza reklamowy) wygląda coraz lepiej. Jeszcze jeden kilkunastomilionowy zastrzyk finansowy i prawdopodobnie wkrótce portal, po raz pierwszy w swej historii, zacząłby zarabiać.n
n
Tymczasem 200 pracowników Wirtualnej Polski, nie mając praktycznie żadnego wpływu na rozwój sytuacji, postanowiło oddać sprawę w ręce Boga – zorganizowali składkę i dali ją na Mszę za porozumienie akcjonariuszy.
Msza za Wirtualną Polskę
Udostępnij ten artykuł
Zostaw komentarz lub opinię
