Z raportu „State of Internet Security” wynika, że zagrożenia internetowe w postaci szkodliwych witryn WWW wcale nie muszą pochodzić z Chin czy Rosji. Coraz częściej zdarza się, że przestępcy wykorzystują do swoich celów także popularne witryny o globalnym zasięgu.Możliwości infekcji komputerów są w szczególności spore, gdy przestępcy mają w posiadaniu dużą bazę użytkowników. Tak jest w przypadku Web 2.0, gdzie na serwisach społecznościowych użytkownicy podają wiele danych, także ze sfery prywatnej.
Z raportu wynika także, że z 100. najbardziej popularnych stron świata aż 70 zawiera szkodliwy kod bądź przekierowanie do witryn zagrażających bezpieczeństwu komputerów.
Jak podaje Arcabit, oznacza to 16% wzrost w porównaniu z pierwszą połową ubiegłego roku. W drugiej połowie odsetek ten wyniósł już 46%. – Liczba witryn zarażonych jest znacznie większa, niż liczba witryn stworzonych przez cyberprzestępców twierdzą specjaliści Arcabit.
