Powstaje serwis, który umożliwia publikowanie w sieci poufnych dokumentów bez możliwości wykrycia osoby dokonującej przecieku. Informacje mają być przesyłane przez sieć serwerów szyfrujących adresy internetowe tak, by utajnić źródło. Ma to służyć zapewnieniu bezpieczeństwa mieszkańcom krajów totalitarnych, takich jak Chiny – donosi radio RMF FM.Serwis powstał z myślą o dziennikarzach i innych osobach ujawniających bezprawne poczynania korporacji oraz władz w Chinach, Rosji czy na Środkowym Wschodzie.
Jeśli wziąć pod uwagę przypadek chińskiego dziennikarza Shi Tao, skazanego w ubiegłym roku na 10 lat więzienia za ujawnienie rządowego maila o rocznicy masakry na placu Tienanmen, istnienie takiego serwisu wydaje się uzasadnione.
Powstają jednak obawy. Po pierwsze: interwencja ze strony tych, którzy chcą poufne informacje chronić. Nie wiadomo też czy usługa będzie w pełni bezpieczna, a szyfry niemożliwe do złamania. Serwis mógłby również (potencjalnie) zostać wykorzystany do ujawniania dokumentów z chęci zemsty lub publikowania informacji nieprawdziwych. Twórcy usługi twierdzą, że w wykryciu tych ostatnich pomoże otwarty charakter portalu. Internauci, podobnie jak w niezwiązanej z Wikileaks encyklopedii Wikipedia, będą mogli na bieżąco zamieszczać swoje komentarze i korekty.
