Google podjęło bardzo radykalny krok jeżeli chodzi o chłodzenie maszyn w centrum danych. Gigant z Mountain View otworzył jedyne w swoim rodzaju centrum danych w Belgii, w którym to do chłodzenia używane jest zwykłe, wolne powietrze. Brak aparatury do chłodzenia hardware’u w centrum danych to przede wszystkim wielka oszczędność dla Google. To także wielkie ryzyko, co najlepiej ilustruje przykład z Londyńskiego centrum danych, gdzie w wyniku wysokiej temperatury w Wielkiej Brytanii doszło do przegrzania serwerów i w konsekwencji do ich uszkodzenia i całkowitego „unieruchomienia”.
Chłodzenie to obecnie jedna z ważniejszych spraw jeżeli chodzi o prawidłowe działanie – nie tylko centrów danych – ale także każdego komputera. Jako że sprzęt do chłodzenia pobiera dużo energii, ma to swój wpływ na wydatki jakie musi ponieść Google. Pieniądze jakie zaoszczędzi Google na energii to niewątpliwy plus innowacyjnej metody chłodzenia wolnym powietrzem.

Rozwiązanie przyjęte przez Google ma również swoje złe strony. Kiedy temperatura wzrośnie do określonego pułapu, serwery zostają wyłączone i zastąpione przez inne. W zwykłych centrach danych, gdzie za chłodzenie odpowiedzialne są agregaty chłodnicze wykorzystujące wodę, takiego problemu nie ma. Jednak z drugiej strony pobierają one ogromną ilość energii i są drogie.
