To co wydawało się czymś normalnym w Stanach Zjednoczonych, czyli wykorzystywanie serwisów społecznościowych w wyborach prezydenckich, w przypadku Afganistanu dla wielu może być ogromnym zaskoczeniem.
Ten targany przez wojny i ciągłe ataki terrorystyczne kraj, w którym znaczna część społeczeństwa nie potrafi czytać, ani pisać, a tylko 10% populacji ma dostęp do elektryczności, wkrótce stanie przed ważnym wydarzeniem. Obywatele Afganistanu wybiorą nowego prezydenta.
O fotel głowy państwa ubiega się 41 kandydatów i podobnie jak miało to miejsce w Stanach Zjednoczonych zaczęto wykorzystywać internet, a przede wszystkim serwisy społecznościowe w kampanii prezydenckiej.
Potencjalny zasięg takiej kampanii jest rzecz jasna niewielki, ale wedle szacunków może to być około 1,5 mln obywateli, podczas gdy cały Afganistan liczy od 26 do 30 mln mieszkańców. Dla przykładu warto podać, że jeden z kandydatów – Ashraf Ghani – ma na ok. 70 subskrybentów, a Barack Obama miał ich 1,8 mln.
