Prywatne dane tysięcy właścicieli Tesli trafiły do sieci, wywołując panikę i eskalację przemocy wobec samochodów oraz salonów marki. Strona DogeQuest, która opublikowała wrażliwe informacje, stała się narzędziem koordynacji ataków określanych przez Elona Muska jako „skrajny terroryzm”. W odpowiedzi amerykański Departament Sprawiedliwości postawił zarzuty o „terroryzm wewnętrzny”, grożące nawet 20 latami więzienia.
DogeQuest: Mapa nienawiści czy narzędzie protestu?
Portal DogeQuest, aktywny od 18 marca 2025 roku, udostępnił interaktywną mapę z adresami domowymi posiadaczy Tesli, numerami telefonów oraz lokalizacjami stacji ładowania. Wizualizację uzupełniono grafiką kursora w kształcie koktajlu Mołotowa, co wielu interpretuje jako zachętę do wandalizmu. „To nie jest zwykły wyciek – to planowany akt agresji” – komentuje anonimowy ekspert bezpieczeństwa IT.
Mechanizm usuwania danych ze strony budzi szczególne kontrowersje. Aby zniknąć z bazy, właściciele muszą udokumentować sprzedaż pojazdu, co w obliczu drastycznego spadku wartości Tesli stało się niemal niemożliwe. „To jak żart z najgorszego gustu. Nawet jeśli sprzedam auto, stracę 60% wartości” – mówiła w rozmowie z Reutersem Linda K. z Chicago.
Reakcja Muska i władz. „To wojna”
Elon Musk, szef Tesli i doradca Donalda Trumpa, określił działania DogeQuest jako „atak na amerykański sposób życia”. W poście na platformie X napisał: „Każdy, kto niszczy Teslę, uderza w innowacyjność i przyszłość czystej energii”. Jego słowa spotkały się jednak z ironicznym odbiorem – tylko w marcu odnotowano 47 podpaleń salonów i 112 aktów wandalizmu wobec pojazdów w samych Stanach Zjednoczonych.
Prokurator generalna Pam Bondi ogłosiła postawienie zarzutów trzem osobom z Oregonu, Kolorado i Karoliny Południowej. W mieszkaniu jednego z zatrzymanych znaleziono arsenał broni oraz materiały do produkcji ładunków zapalających. „To nie są zwykli chuligani, tylko zorganizowana grupa inspirowana skrajnymi ideologiami” – podkreśliła podczas konferencji prasowej.
Globalna fala przemocy. Swastyki na autach w Europie
Kryzys wykroczył poza granice USA. W Berlinie nieznani sprawcy namalowali swastyki na 17 teslach zaparkowanych przy głównej siedzibie firmy. Z kolei w Wiedniu na drzwiach salonu pojawił się napis „Musk = Hitler 2.0”. „Kupiłem to auto, zanim Elon oszalał” – głosi popularna naklejka, którą właściciele próbują chronić się przed atakami.
Najbardziej drastyczny incydent miał miejsce w Hadze, gdzie podpalono stację ładowania z pięcioma pojazdami. Holenderska policja ujawniła, że sprawcy pozostawili list z żądaniem „zdymisjonowania Muska ze stanowiska szefa DOGE”.
Koszty politycznych ambicji. Tesla traci klientów
Sprzedaż Tesli spadła o 34% w UE i 27% w USA w pierwszym kwartale 2025 roku. Analitycy wiążą ten trend z rosnącym sprzeciwem wobec politycznego zaangażowania Muska. „Ludzie nie chcą jeździć samochodami, które stały się symbolem podziałów” – tłumaczy dr Emilia Nowak, ekspertka rynku motoryzacyjnego.
W mediach społecznościowych kwitnie handel „zestawami antytesla” – za 99 dolarów można kupić naklejki maskujące logo firmy czy moduły zmieniające charakterystyczny dźwięk silnika. Wartość akcji Tesli spadła o 48% od początku roku, co zmusiło firmę do wstrzymania budowy nowej fabryki w Teksasie.
Czy DogeQuest to tylko wierzchołek góry lodowej?
Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają przed drugą falą wycieków. Niektóre fora darknetowe oferują już za 0.5 bitcoina dostęp do rozszerzonej bazy danych, obejmującej historię tras przejazdów i preferowane stacje ładowania. „To dopiero początek wojny hybrydowej przeciwko Muskowi” – twierdzi były pracownik NSA, który poprosił o anonimowość.
Pesymistyczne scenariusze mówią o całkowitej utracie zaufania do elektrycznych samochodów. „Jeśli właściciele przestaną ładować auta w obawie przed atakami, cała infrastruktura padnie” – alarmuje think tank Mobility Future. Tymczasem DogeQuest, mimo oficjalnego zamknięcia, wciąż działa w sieci Tor, a jego twórcy zapowiadają „kolejne niespodzianki”.
Przyszłość w cieniu przemocy. „Musk musi odejść”
W obliczu kryzysu Elon Musk pozostaje nieugięty. Podczas ostatniego spotkania z inwestorami stwierdził: „Tesla przetrwała gorsze burze”. Jednak zdaniem byłego dyrektora marketingu firmy sytuacja jest bezprecedensowa: „To nie chodzi o jakość aut, tylko o to, że marka stała się politycznym piętnem”.
Prognozy są alarmujące – według wywiadu gospodarczego CIA co piąty właściciel Tesli rozważa aktualnie przejście na konkurencyjne marki. W odpowiedzi Musk zapowiedział wprowadzenie „trybu incognito” w autach, który miałby ukrywać logo i zmieniać sylwetkę pojazdów. Eksperci kwestionują jednak skuteczność takich rozwiązań: „To jak malowanie liści na czołgu – problem leży głębiej”.
