Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji czujnie dostrzegła, że Internet to medium przyszłości. Jak wiadomo, przyszłości nie sposób przewidzieć, co nie znaczy, by nie można jej było regulować. Takie właśnie pomysły ma KRRiTV, zapominając, że istotą Internetu jest wolność.Państwo dba o rozwój polskich mediów elektronicznych oraz polskiej produkcji programowej i zawartości mediów elektronicznych, w tym Internetu” – piszą z troską autorzy „Strategii Państwa Polskiego w dziedzinie mediów elektronicznych na lata 2005–2020”, przygotowanej w maju br. przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Jednym ze sposobów dbania jest polityka koncesyjna, która zgodnie ze Strategią wyglądać ma następująco: „Procedurze koncesyjnej podlegać będzie rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych niezależnie od systemu dystrybucji sygnału (zalicza się do tego m.in. DSL, multipleks). W przyszłości należy rozważyć objęcie tą regulacją również Internetu i ewentualnie innych nowych form dystrybucji sygnału”.
Publikuj co chcesz
Szybki Internet upowszechnia się coraz bardziej, stając się konkurencyjną formą dostępu do treści, które jeszcze do niedawna można było konsumować tylko za pomocą odbiorników radiowych lub telewizyjnych. Jak zauważają sami autorzy „Strategii”, w technologicznym świecie dzieją się cuda. Oto upowszechnia się technologia DSL (to m.in. coraz popularniejsza w Polsce Neostrada oferowana przez TP SA), zamieniająca niewielkim kosztem zwykłe połączenie telefoniczne w szybką magistralę informacyjną. Dla operatorów telewizji kablowych hasłem dnia jest usługa triple play. Wystarczy mieć gniazdko udostępniające kablówkę, by mieć również dostęp do szybkiego Internetu i do telefonu. Pionierskie działania podejmują samorządy terytorialne. Np. w Tychach realizowany jest program e-Tychy, w ramach którego w ciągu najbliższych kilku lat do szybkiej sieci transmisji danych podłączone będą wszystkie mieszkania. Już wkrótce na rynku pojawi się technologia WiMax, umożliwiająca budowanie rozległych, szybkich i tanich sieci komputerowych w oparciu o transmisję radiową.
Nadchodzi informacyjne tsunami, epoka komunikacyjnej obfitości, w której każdy będzie mógł nie tylko oglądać, słuchać i czytać, co chce, ale również będzie mógł co chce publikować. Powoli odchodzi w przeszłość przekleństwo ciążące nad stuletnim rozwojem mediów elektronicznych wynikające z ich naturalnego uzależnienia od pewnego dobra rzadkiego: częstotliwości radiowych. Dotychczas, jedynym sposobem taniego dotarcia do dużej liczby odbiorców była radiodyfuzja. Ponieważ jednak pojemność częstotliwościowego spektrum jest ograniczona, pojawić się musiał regulator czuwający nad podziałem tego cennego zasobu. Regulator, czyli państwo, jak każdy monopolista, szybko odkrył, że panowanie nad radiowym spektrum jest źródłem finansowych wpływów i zapewnia niemałą władzę.
Nadgorliwość biurokratów
Jak zauważył jeden z bardziej przenikliwych analityków rozwoju technologii medialnych, amerykański politolog Ithiel de Sola Pool, rewolucja techniczna doprowadziła do paradoksalnego skutku: rozwój radia i telewizji spowodował regres w obszarze wolności wypowiedzi. „Wolność obywatelska funkcjonuje dziś w zmieniającym się kontekście technicznym. Przez pięćset lat toczona była walka, i tylko w nielicznych krajach skończyła się zwycięstwem, o to, by ludzie mogli mówić i drukować swobodnie, bez licencji, bez cenzury, bez kontroli. Ale nowe technologie komunikacji elektronicznej mogą dziś zepchnąć stare i wolne media komunikacji, takie jak czasopisma i pamflety, do narożnika publicznego forum. Elektroniczne formy komunikacji przesuwają się na środek sceny” pisał de Sola Pool w 1983 r. w książce „Technologies of Freedom” (Technologie wolności).
Internet jeszcze wówczas praktycznie nie istniał, choć już powoli rozwijały się nowe formy komunikacji polegające na wymianie informacji między komputerami połączonymi w sieć. W formach tych de Sola Pool dostrzegł potencjał wolności, przedłużenie dorobku twórców obywatelskiej prasy drukowanej, która stała się jedną z podstaw demokracji. Ale też już wtedy, blisko ćwierć wieku temu, ostrzegał przed gorliwością biurokratów, którzy będą chcieli regulować wolność: „Łatwy dostęp, tani koszt, rozproszona inteligencja nowoczesnych środków komunikacji pozwalają żywić nadzieję. Powodem do obaw jest, paradoksalnie, jak ostrzegał Alexis de Tocqueville, demokratyczny impuls, by regulować zło. Największym powodem do niepokoju jest brak zrozumienia techniki przez polityków i ich skłonność, by rozwiązywać problemy prywatności, konfliktu, monopolu, praw własności intelektualnej przez zastosowanie biurokratycznej rutyny”.
Polecamy część dalszą artykułu:
