Świat sztucznej inteligencji stoi na krawędzi wielkiej zmiany. OpenAI, firma stojąca za ChatGPT, przygotowuje się do wprowadzenia reklam bezpośrednio w aplikacji. To nie plotka — wyciek kodu z najnowszej bety aplikacji Android potwierdza, że coś naprawdę się dzieje.
Wyciek potwierdza przygotowania
W najnowszej wersji beta aplikacji ChatGPT na Androida (1.2025.329) znalazły się referencje do funkcji reklam. Kod zawierał wzmianki o „zawartości z bazaru”, „reklamach wyszukiwania” i „karuzeli reklam wyszukiwania”. To konkretny dowód, że OpenAI nie tylko myśli o reklamach — już je testuje.
Na razie reklamy pojawią się głównie w funkcji wyszukiwania. Ale jak wiele rzeczy w tech-worldzie, to mogą być dopiero początek. Funkcja może zostać rozszerzona na inne części aplikacji.
Dlaczego OpenAI potrzebuje pieniędzy
Zrozumienie motywacji firmy jest kluczowe. ChatGPT ma 700 milionów użytkowników tygodniowo. To ogromna liczba. Ale większość z nich nie płaci ani grosza.
OpenAI liczy na przychody z dwóch źródeł. Pierwsze to usługi dla programistów (API). Drugie to subskrypcje premium. W ubiegłym roku liczba płacących użytkowników przekroczyła 20 milionów osób. To brzmi impresjonująco, ale to tylko około 3% całej bazy użytkowników.
Problem jest prosty — utrzymanie ChatGPT kosztuje bardzo dużo pieniędzy. OpenAI samo przyznało, że spala 8,5 miliarda dolarów rocznie na koszty operacyjne. Przychody mają wynieść około 13 miliardów dolarów. To oznacza stratę na poziomie prawie 3,5 miliarda dolarów, mimo dużych przychodów.
Sam Altman, prezes OpenAI, żartobliwie powiedział: „Bogaci płacą, żeby biedni mogli korzystać za darmo”. Ale żarty się kończą, gdy strata przybywa.
Czy reklamy rzeczywiście będą takie złe?
Tutaj jest nowy twist. OpenAI twierdzi, że reklamy będą wysoce spersonalizowane. Aplikacja wie o tobie naprawdę wiele. Wie, co pytasz, jakie problemy rozwiązujesz, jakie produkty cię interesują.
To może być zarówno zaletą, jak i wadą. Z jednej strony — zobaczysz reklamy rzeczywiście powiązane z tym, co cię interesuje. Z drugiej strony — OpenAI będzie zbierać kolejne dane o tobie.
Obecni użytkownicy ChatGPT są trochę zaniepokojeni. Jak zauważa jedna z dyskusji w internecie: „Jeśli masz bezpłatne reklamy, może to zarabiać. Ale jeśli chcesz naprawdę pozbyć się reklam, będziesz musiał zapłacić”. To stary wzór znany z YouTube, Facebooka czy Instagrama.
Jak będą wyglądać te reklamy?
OpenAI nie chce zwykłych banerów. To by było zbyt natrętne w rozmowie z AI. Zamiast tego przygotowuje coś zwanego reklamami natywnie zintegrowanymi.
Wyobraź sobie, że pytasz ChatGPT: „Jaki jest najlepszy ekspres do kawy?”. Zamiast otrzymać zwyczajną reklamę banerową, chatbot naturalnie wpleciłby rekomendację sponsorowaną marki bezpośrednio w swoją odpowiedź. Reklama byłaby częścią rozmowy, a nie przerwą w niej.
Inny format to rekomendacje produktów w wynikach wyszukiwania. Jeśli szukasz czegoś konkretnego, mogą pojawić się sugestje, które OpenAI wesprze poprzez afiliacyjne linki do sklepów. To zmienia znaczenie tego, co widać na ekranie — każda rekomendacja może być sponsorowana.
Nowy kierunek monetyzacji
To nie pierwszy ruch OpenAI w stronę zarabiania na bezpłatnych użytkownikach. Niedawno dodała zakupy bezpośrednio w ChatGPT. Możesz teraz rozmawiać z chatbotem, znaleźć produkt i kupić go bez opuszczania aplikacji. OpenAI bierze prowizję z każdej transakcji.
Firma również pracuje nad wbudowanymi aplikacjami trzecich stron. Pytasz o zakup domu? ChatGPT może zasugerować aplikację Zillow. Chcesz zrobić prezentację? Może pojawić się Canva. Potrzebujesz kursu online? Oto Coursera.
To wszystko przygotowuje grunt pod ekosystem skoncentrowany na monetyzacji. Inwestorzy OpenAI już widzą obraz całości — platforma, która nie zarabia tylko na subskrypcjach, ale na każdym kliknięciu, każdej rekomendacji, każdej transakcji.
Co to oznacza dla użytkowników?
Krótko mówiąc — ChatGPT pozostanie bezpłatny, ale z reklamami. Jeśli chcesz pozbyć się reklam, będziesz musiał zapłacić za ChatGPT Plus lub inny plan premium.
Na razie beta jest zamknięta, ale OpenAI powiedziała, że przygotowuje się na publiczny roll-out tej funkcji. Nie podano konkretnej daty, ale to kwestia czasu. Jeśli wyciek pokazuje tyle szczegółów, to znaczy, że system jest dość zaawansowany.
Wiele osób zadaje sobie pytanie — czy reklamy zmienią sposób, w jaki ChatGPT wyciąga wnioski? Czy commercial interesy wpłyną na jakość odpowiedzi? To rzeczywiście może być problem. Jeśli ChatGPT będzie zarabiać na promocjach konkretnych marek, może być skłonny faworyzować pewne produkty.
Ale OpenAI zaznacza, że reklamami będą jasno oznaczone jako „sponsorowane” lub „opłacone”. Użytkownik zawsze będzie wiedzieć, kiedy patrzy na reklamę, a kiedy na zwyczajną informację.
Porównanie z konkurencją
OpenAI nie jest pierwsza. Google oraz Meta zarabiają miliardów dolarów na reklamach. TikTok także. Ale ChatGPT ma coś specjalnego — zna kontekst rozmowy. Może być bardziej precyzyjny niż Google Ads czy Facebook Ads.
Tradycyjne platformy reklamowe polegają na cookiesach i danych o przeglądaniu stron. ChatGPT polegać będzie na tym, co ludzie bezpośrednio mu mówią. To o wiele bliższe podejście do celu.
Inwestorzy OpenAI pewnie już liczą zyski. Reklamy to model, który skaluje się z liczbą użytkowników. Im więcej ludzi, tym więcej potencjalnych możliwości dla reklamodawców.
Co dalej?
Wyciek kodu z aplikacji Android to jasny sygnał. Reklamy w ChatGPT to nie „jeśli”, ale „kiedy”. OpenAI przygotowuje grunt pod nowy model biznesowy, który zastąpi częściowo model subskrypcji.
Użytkownicy bezpłatni dostaną reklamy. Ci, którzy zapłacą, będą mieli czystą, wolną od reklam wersję. To sprawdzony model, który działa dla YouTube, Spotify, Amazon Prime i wielu innych usług.
Kolejnym krokiem będzie zapewne rozszerzenie reklam poza wyszukiwanie. Może pojawić się w zwykłych rozmowach. Może być zintegrowana z funkcjami AI, które czytają dokumenty lub analizują pliki.
Historia sztucznej inteligencji pisze się na naszych oczach. Ale tym razem nie piszą jej naukowcy czy badacze — piszą ją urzędnicy finansowy i zespoły ds. monetyzacji. Rozdział o reklamach, komercyjnych interesach i tym, jak zarabiać na darmowym narzędziu, właśnie się zaczyna. I niemal pewne, że nie będzie to ostatni epizod tej historii.
