X, znany dawniej jako Twitter, znów zaskoczył wszystkich. Tym razem platforma postanowiła ujawnić kraj pochodzenia każdego użytkownika. Nowa funkcja pojawiła się w weekend 21-22 listopada 2025 i od razu wywołała lawinę emocji. Jedni są zachwyceni większą transparentnością. Inni ostrzegają przed zagrożeniem dla prywatności. Jedno jest pewne: media społecznościowe nigdy już nie będą takie same.
Jak to działa? Szybki przewodnik po nowej funkcji
Od teraz każdy zalogowany na X może z łatwością sprawdzić z jakiego kraju pochodzi konto, które go interesuje. Wystarczy wejść na wybrany profil i kliknąć datę dołączenia do platformy widoczną pod biografią użytkownika. Otworzy się wtedy sekcja „About this account”, gdzie jasno widać oznaczenie kraju lub regionu.
Nie tylko to! W nowym panelu znajdziesz też datę rejestracji konta, ilość zmian nicku, a czasem nawet region powiązany z App Store. Wszystko po to, by internauta mógł łatwiej ocenić, czy ma do czynienia z kontem prawdziwym, czy fałszywym.
Nikita Bier, szef produktu X, podsumował: „Kiedy czytasz treści na X, powinieneś móc szybko sprawdzić skąd pochodzą ich autorzy. To podstawowy krok w kierunku walki z dezinformacją.”
Zaawansowana technologia – jak X ustala lokalizację?
Platforma używa kilku mechanizmów, by określić kraj użytkownika: adres IP, region powiązanego App Store oraz wzorce publikowania. Bier zapewnił, że po kilku dniach poprawek system osiągnie „niemal 99.99% dokładności„. Jeśli jednak użytkownik korzysta z VPN, pojawi się specjalne ostrzeżenie, że lokalizacja może być błędna.
Jeden z użytkowników napisał z humorem: „U mnie już pokazuje Indie, chociaż całe życie mieszkam we Wrocławiu… chyba czas wyłączyć VPN!”
Szybkie wdrożenie i… burza w sieci
Wszystko działo się błyskawicznie. W połowie października funkcję zapowiedziano testowo, a oficjalne wdrożenie nastąpiło w zaledwie 72 godziny po publicznym apelu jednego z internautów. Bier odpowiedział wtedy: „Dajcie mi 3 dni!” – i słowa dotrzymał.
Nowa opcja wywołała niewiarygodną ciekawość. Użytkownicy natychmiast zaczęli sprawdzać konta celebrytów, polityków czy aktywistów. Szybko ujawniono setki profili, które udawały Amerykanów, a działały np. z Bangladeszu, Austrii czy Europy Wschodniej.
Jeden z Amerykanów skomentował: „Mam dość zagranicznych trolli udających naszych patriotów. Teraz nikt się nie ukryje, każdy zobaczy prawdę wyświetloną czarno na białym.”
Kontrowersje – szansa na walkę z dezinformacją czy zagrożenie prywatności?
Nie wszystkim jednak ta rewolucja przypadła do gustu. Eksperci od cyberbezpieczeństwa ostrzegają, że wrażliwi użytkownicy mogą zostać narażeni na niebezpieczeństwo. Chodzi o dziennikarzy, aktywistów czy mieszkańców krajów z autorytarną władzą, gdzie ujawnienie narodowości może skutkować poważnymi konsekwencjami.
Znany w świecie kryptowalut Vitalik Buterin przyznał, że taka funkcja „może być bronią przeciwko wolności słowa i zagrożeniem dla bezpieczeństwa”. Z kolei inni komentatorzy podkreślają: „To świetny pomysł! W końcu będzie można lepiej ocenić komu naprawdę można zaufać, a komu nie.”
Platforma przewidziała podstawowe opcje prywatności. Użytkownik może pokazać szeroki region zamiast konkretnego kraju albo całkowicie ukryć swoją lokalizację. Tyle że wtedy profil jest opisany jako „ukryty”, co samo w sobie budzi ciekawość innych.
Pierwsze wtopy i techniczne potknięcia
Jak każda nowość w sieci, także ta nie obyła się bez problemów. W pierwszy weekend funkcja na chwilę zniknęła z platformy. Powodem okazały się błędy w określaniu lokalizacji starszych lub oficjalnych kont. Najgłośniej było o sytuacji, gdy oficjalny profil Departamentu Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych na kilka godzin… wskazywał Izrael jako kraj pochodzenia! Ta pomyłka rozpaliła sieć do czerwoności.
Bier szybko wyjaśnił sprawę i obiecał kolejne poprawki jeszcze przed końcem tygodnia. „To dopiero początek, wyłapiemy wszystkie nieścisłości!” – napisał w emocjonalnym poście, który zebrał tysiące polubień.
Nowa broń w walce z botami i farmami trolli
Pozytywnie o nowości wypowiadają się specjaliści od dezinformacji. Tego samego dnia, gdy ruszyła funkcja, wykryto szereg kont podszywających się pod mieszkańców strefy Gazy, a tak naprawdę działających z Indii czy Wielkiej Brytanii. Szybko usunięto nawet kilkanaście fałszywych profili zbierających datki na rzekomą pomoc humanitarną.
Platforma przekonuje, że to pierwszy krok do dużo większej transparentności sieci. Wyeliminowanie zagranicznych farm trolli ma pomóc w czyszczeniu dyskusji publicznej i ochronie użytkowników przed propagandą.
Czy inne platformy pójdą w ślady X?
Specjaliści spodziewają się, że podobne funkcje mogą wkrótce pojawić się także na Facebooku czy Instagramie. Użytkownicy głośno domagają się większej jawności, zwłaszcza w kwestii profili komentujących politykę i światowe wydarzenia.
Czy X na trwale zmieni zasady gry w social mediach? Wszystko na to wskazuje. Nowa funkcja sprawiła, że o podejrzanych kontach mówi dziś cały świat. To koniec anonimowości w najpopularniejszej sieci mikroblogowej – a może dopiero początek rewolucji, która uderzy w fake newsy i boty nie tylko na X, ale i w całym internecie.
