Nie oczekuję geniusza czy specjalisty po studiach. Cenniejszy jest fanatyk, zapaleniec i samouk w swojej dziedzinie – mówi Dariusz Majgier, założyciel Reporter.pl, Człowiek Roku – Internet’96 i jeden z 30 liderów polskiej gospodarki internetowej.
Z twojej niedawnej rozmowy z Rzeczpospolitą wynika, ze nie traktujesz swojej pracy jak typowego biznesu albo źródła dochodów. Wolisz mieszkać w bloku, niż np. sprzedać udziały w firmie i kupić dom. Potrafiłbyś pracować w zwykłej, komercyjnej firmie, na etacie?
Wiele razy zastanawiałem się nad tym problemem. Wszystko zależy od warunków, w jakich musiałbym pracować i od pracodawcy. Zdecydowanie wolę niezależność i pracę na własny rachunek we własnej firmie. Praca dla siebie jest jednocześnie sprawdzianem, a ja lubię się sprawdzać w różnych sytuacjach.
Nie robię też wielkich pieniędzy, bo również nie o to w tym wszystkim chodzi. Świat nie składa się z dolarów i złotówek – jest jeszcze rodzina, przyjaciele, przyjemności, jakieś hobby. Moim na przykład jest zbieranie biletów komunikacyjnych z całego świata. Mam ich chyba z 8-9 tys. z tak egzotycznych pojazdów jak Łódź podwodna czy z okresu kiedy Wilno należało do Polski. Żyję według pradawnej maksymy: „Rób dobrze to, co lubisz, a pieniądze same cię znajdą”. I wiesz co? Faktycznie mnie znajdują…
Przychodzi do ciebie człowiek, który 5 lat pracował w firmie doradczej i mówi, że chce się zatrudnić w Reporterze. Jakie musi mieć umiejętności, jaki charakter, by się nadawał do pracy w firmie internetowej?
Tak, jak w każdej innej firmie, w Reporterze też są specjalizacje. Inne wymagania musi spełnić webmaster, inne grafik, marketingowiec, administrator serwera, programista czy redaktor serwisu. Nie oczekuję geniusza czy specjalisty po studiach. Myślę, że cenniejszy jest fanatyk, zapaleniec i samouk w swojej dziedzinie.
Wszystkiego można się nauczyć, to tylko kwestia czasu i podejścia. Ideałem jest gdy bardzo dobrze zna zagadnienia związane z Internetem, obsługę komputera, programów, język angielski oraz polski. Musi umieć składnie pisać i być komunikatywny. Ważne aby dobrze czuł się w środowisku internetowym, gdzie najważniejsze są efekty pracy, a nie czas na nią poświecony.
Ale najważniejsze jest aby umiał myśleć i samodzielnie podejmować szybko trafne decyzje. Człowiek przez cały czas się uczy – Internet zmienia się z roku na rok, podobnie jak oprogramowanie. W firmach internetowych nie ma po prostu czasu na popełnianie błędów, więc uczyć trzeba się znacznie szybciej, bo o sukcesie decydują nie dni, ale godziny, minuty lub sekundy.
W Reporterze nie ma też sztywnych godzin pracy. List z ofertą do innych można wysłać w nocy, a rano ktoś go na pewno odbierze. Tekst lub program można pisać o dowolnej godzinie, podobnie jak o dowolnej porze dnia można opracowywać strategię rozwoju serwisu. Ważna jest też optymalizacja czasu pracy. Dzięki temu, że z wykształcenia jestem informatykiem, piszę programy robiące automatycznie pewne rzeczy. Więc to, co komuś innemu zajęłoby tydzień, mnie zajmuje np. godzinę… Pewne informacje można też przygotować wcześniej, a potem dodadzą się do serwisu same, pod moją nieobecność, albo w weekend, kiedy inne serwisy zwykle „zamierają”.
Pracownik musi być kreatywny, otwarty na nowe technologie, chętny do poznawania nowych rzeczy i musi lubić to, co robi. Inaczej nigdy nie będzie zadowolony. A tylko zadowolenie gwarantuje sukces.
Czy zaoferujesz mu ciekawa ścieżkę kariery? Czy w ogóle w e-firma (pomijając wielkie kolosy) może zaoferować to, czego szuka ktoś kto, masz już kilka lat doświadczenia: dość wysokich dochodów, pewnego poziomu bezpieczeństwa, w miarę regularnej pracy?
Wbrew pozorom im większa e-firma, tym gorsze warunki pracy, bo jesteś tam tylko jednym z wielu e-trybików. Karierę każdy organizuje sobie we własnym zakresie – nikogo za rękę nie ciągnę i mogę mu tylko pomóc w obranej drodze. Wiele osób, które przewinęły się przez Reportera i w nim nabrało szlifów pracuje obecnie dla dużych korporacji za większe pieniądze. Ponieważ jesteśmy firmą mniejszą, duże serwisy starają się skusić naszych pracowników lepszym wynagrodzeniem i zwykle się im to nie udaje. A nawet jeśli pracownicy odchodzą do innych firm, dalej pomagają tworzyć Reportera. Bo nasz serwis to nie tylko praca, to także wielka przygoda, ciekawe kontakty i prestiż.
A ile się zarabia w e-businessie? Z wszelkich badań wynika, że redaktorzy vortali, e-handlowcy czy webmasterzy zarabiają najwięcej, bo popyt na nich znacznie przewyższa podaż. A jednak trudno mi uwierzyć, że e-firmy, często nieduże i w większości nie przynoszące jeszcze zysków, mogą tyle płacić.
Zwykle tworzenie serwisu on-line powiązane jest z wcześniejszą bazą w postaci firmy tradycyjnej lub gazety papierowej. W tym wypadku serwis WWW przynosi straty, ale firmę stać na jego utrzymanie z dotychczasowej działalności w świecie rzeczywistym. Wynagrodzenia są więc tradycyjne, a może nawet nieco większe, bo przecież tworzy się jeszcze zawartość WWW wykorzystując pracę tych samych osób. Bywa też odwrotnie, najpierw pisze się do serwisu WWW, a potem wybrana zawartość trafia do gazety.
Często też firmy internetowe pozyskują różnego rodzaju bogatych inwestorów, którzy wykładają ogromne pieniądze, bo myślą, że się uda… Wiele z komercyjnych serwisów WWW niedługo zniknie z rynku. Ludzie sobie to powoli uświadamiają, gdy zaczyna brakować pieniędzy, a inwestor, nawet bogaty, nie zamierza dokładać w nieskończoność. Dużo zarabiają jednoosobowe firmy, gdzie zdolny webmaster wykona za 25 tys. serwis, którego wykonanie przez czołowe firmy kosztuje np. 100 tys. E-handlowcy również zarabiają nieźle, bo przecież dzięki nim serwis zarabia – oni pozyskują reklamę do serwisów WWW, z której utrzymuje się cała redakcja vortala.
Przyszłość Internetu jako miejsca pracy?
Widzę dużo różowego koloru. Szczególnie w przypadku rejonów o sporym bezrobociu. Po co zatrudniać osobę w Warszawie, gdzie trzeba jej zapłacić krocie, jeżeli można zatrudnić redaktora w jakiejś zabitej dechami wsi, gdzie zadowoli się nawet połową tego, co dostałby człowiek na tym samym stanowisku w Warszawie i jeszcze będzie wdzięczny za pracę i możliwość utrzymania rodziny. Dzięki Internetowi szanse się wyrównają. Osoba z miasta i ze wsi będzie miała te same możliwości rozwoju i komunikacji. Biorąc pod uwagę opinie analityków i własne doświadczenie myślę, że Internet mocno zmieni rynek pracy.
Matka będzie mogła wychowywać dzieci w domu, a jednocześnie może być najlepiej opłacanym redaktorem i najbardziej znaną postacią w Polsce, niezależnie od tego, gdzie mieszka. 15-letni chłopak może być wziętym ekspertem od zabezpieczenia sieci będąc kilkaset kilometrów od miejsca zatrudnienia, webmaster może wykonywać serwisy w całej Polsce, doradcy nie muszą przebywać w siedzibie firmy, a handlowcy jeździć po całej Polsce. Twórcy serwisów mogą przecież operować z dowolnego miejsca na świecie. Sam zamierzam za kilka lat zaszyć się w jakimś ciekawym i spokojnym miejscu w Polsce – do szczęścia będę potrzebował tylko łącza stałego…
