W czasach drogich i coraz trudniej dostępnych kredytów gotówkowych Polacy pilnie poszukują alternatyw. Osoby, potrzebujące doraźnego zastrzyku finansowego, mają od pewnego czasu możliwość wzięcia pożyczki przez Internet.
Co ważne mogą to zrobić tanio, bo social lending pozwala ominąć kosztowne bankowe prowizje. W tym wypadku pożyczamy bowiem nie od finansowej instytucji, ale od innego użytkownika.
Social lending, oznaczające w polskim tłumaczeniu: „”, jest internetowym rozwiązaniem, umożliwiającym bezpośrednie pożyczanie pieniędzy przez Internet za pomocą specjalnych portali internetowych. Idea zakłada przeprowadzanie transakcji pomiędzy osobami fizycznymi i wyłącza pośrednictwo banków przy operacjach.
W praktyce wygląda to tak
Pierwszym krokiem, który należy wykonać, aby skorzystać z portali typu social lending, jest rejestracja. Właśnie wtedy użytkownik decyduje, czy chce być pożyczkobiorcą, czy inwestorem. Serwisy umożliwiają bowiem nie tylko pozyskiwanie środków, ale także ich skutecznie inwestowanie. Oprocentowanie proponowane na platformach jest z reguły dużo wyższe niż w przypadku bankowej lokaty.– Wpłacając środki na lokatę bankową, jesteśmy w stanie osiągnąć zysk na poziomie 5 procent. Tymczasem korzystając z portali social lending, nasz średni dochód może wynieść nawet kilkanaście procent od sumy pożyczonej kwoty – mówi Szymon Mydlarz, prezes portalu pożyczek społecznościowych .Zasada działania platform jest bardzo prosta. Zarejestrowany jako pożyczkobiorca użytkownik sam ustala, na jakich warunkach jest gotów wziąć pożyczkę – określa: kwotę, wysokość oprocentowania oraz liczbę rat. Jego oferta, wraz z ofertami innych osób, trafia następnie do drugiej grupy użytkowników – inwestorów – którzy zapoznają się ze szczegółami i podejmują decyzję o udzieleniu pożyczki.Serwisy typu social lending korzystają więc ze zbliżonych rozwiązań, co popularne portale aukcyjne.Z tą różnicą, że obiektem transakcji nie jest książka czy płyta, lecz oprocentowany pieniądz.
Największy sukces w Wielkiej Brytanii i USA
Prawdziwą furorę portale pożyczek społecznościowych zyskały na Wyspach. Tam też powstał pierwszy tego typu portal – . Na funkcjonującym od 2005 roku serwisie, przez pierwsze trzy lata zarejestrowało się ponad 220 tys. użytkowników. Dokonali oni pożyczek o łącznej wartości przekraczającej 100 mln funtów.Skąd ta popularność? Głównym powodem było bardzo wysokie oprocentowanie kredytów oraz znaczące prowizje, pobierane z tego tytułu przez banki. Horrendalne w tym zakresie koszty zmusiły Brytyjczyków do poszukiwania alternatyw. Znaleźli ją w bardzo znaczącej skali w portalach social lendingowych. Zopa.com zaproponowała swoim użytkownikom niezwykle niską, 0,5-procentową prowizję od kwoty transakcji, co zdecydowanie konkurowało z ofertami instytucji kredytowych.Sukces Zopa.com przełożył się także na ogólną rozpoznawalność zjawiska społecznych pożyczek. Obecnie szacuje się, że 8 na 10 mieszkańców Wielkiej Brytanii wie, na czym polega social lendingi coraz częściej korzysta z tego typu platform.Nie gorzej sytuacja ma się w USA. Z portalu korzysta już ponad 2 miliony osób, a kwota pożyczonych przez użytkowników pieniędzy przekroczyła niedawno 224 milionów dolarów. Jest tym samym największą tego rodzaju platformą na świecie.
A Polacy muszą się jeszcze przekonać
Polscy internauci także mają możliwość korzystania z portali pożyczek społecznościowych. Zjawiskow 2008 roku wprowadził na polski rynek serwis , za którego pomocą użytkownicy pożyczyli dotychczas ponad 40 mln złotych. Inny polski gracz – – uzyskał zbliżony wynik i w czasie kilku lat swojego istnienia brał udział w transakcjach o łącznej wartości przekraczającej 36 mln złotych.Przykłady te pokazują jednak, że do osiągnięcia popularności zachodnich portali, jest jeszcze bardzo daleko. Spora część ekspertów potwierdza: pożyczki społecznościowe w Polsce na dobre jeszcze się nie przyjęły. Dlaczego? Powodów jest kilka: sceptyczne nastawienie do pożyczek internetowych, osobiste doświadczenia i przede wszystkim – brak podstawowej wiedzy na temat funkcjonowania tego typu platform.Nie zniechęca do jednak kolejnych graczy na polskim rynku. Zauważają oni potencjał drzemiącyw serwisach, które pozwalają nie tylko tanio pożyczać, ale i efektywnie inwestować środki. Nowy gracz na polskim rynku social lending – – stara się dotrzeć do potencjalnych użytkowników poprzez edukację. – Uważamy, że bardzo dużo ludzi może pożyczać i skutecznie inwestować pieniądze na portalach takich, jak nasz.
Czy zaczyna się boom?
Znaczący wzrost użytkowników w ostatnich dwóch latach pozwala przypuszczać, że social lendingowy boom w Polsce dopiero nadchodzi. W ubiegłym tylko roku suma zadłużenia Polaków zwiększyła się aż o 75 procent. Lubimy więc pożyczać, dlatego niższe prowizje i opłaty w stosunku do ofert banków, mogą jeszcze bardziej przekonać nas do robienia tego przez Internet.Na to potrzeba jednak czasui regularnych działań, mających na celu promowanie nowoczesnego trendu. Zakupy internetowei bankowość internetowa zdołały przekonać miliony. Czas na social lending?
