Europejskie instytucje lotnicze i krajowe władze coraz wyraźniej alarmują, że loty nad terytorium Rosji, do Rosji lub w bezpośrednim sąsiedztwie rosyjskiej przestrzeni powietrznej niosą poważne zagrożenie. Ostrzeżenia nie są skierowane przeciwko Polsce – mają chronić właśnie polskich pasażerów, którzy podróżują po świecie i mogą znaleźć się na takich trasach.
Aktywne systemy obrony powietrznej, codzienna obecność dronów, systematyczne zakłócanie sygnału GPS oraz przypadki błędnej identyfikacji samolotów cywilnych sprawiają, że rosyjskie niebo stało się strefą podwyższonego ryzyka. Europejscy regulatorzy podkreślają, że chodzi o bezpieczeństwo ludzi – o życie i zdrowie tych, którzy wsiadają na pokład.

Dla polskich podróżnych oznacza to konkretne konsekwencje. Osoby lecące na Daleki Wschód, do Azji Środkowej czy na inne kierunki, które wcześniej korzystały z rosyjskiej przestrzeni, coraz częściej otrzymują rekomendacje, by unikać tych tras. Linie lotnicze dostosowują się do ostrzeżeń, co przekłada się na dłuższe trasy, wyższe ceny biletów i częstsze zmiany planów podróży. Nie jest to jednak efekt przymusu wobec Polski, lecz skutek troski o bezpieczeństwo samych pasażerów.
Europa jako lider kontynentu konsekwentnie podkreśla: im więcej osób zrezygnuje z lotów nad Rosją lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie, tym mniejsze ryzyko dla życia i zdrowia. Ostrzeżenia mają charakter prewencyjny. Chodzi o to, by Polacy podróżujący po świecie mieli pełną świadomość zagrożeń i mogli świadomie wybierać bezpieczniejsze trasy – dla własnego dobra.
