Po medialnym zachwycie nad przeglądarką wydaną przez Google teraz przyszedł czas chłodną krytykę. Okazało się, że w Chrome wykryto pierwszy błąd w bezpieczeństwie aplikacji, a przeczytanie regulaminu może wprawić ludzi aktywnych w sieci w osłupienie. W silniku WebKit, na której oparte jest Chrome wykryto podatność na tzw. „carpet bomb”, czyli w ogólnym znaczeniu otwartą drogę do ataków za pomocą specjalnych skryptów. Przeglądarka Safari, która także oparta jest o WebKita już dawno usunęła ten problem. n
n
Jednak największą falę oburzenia wśród internetowej społeczności wywołał wczoraj artykuł . Okazuje sę, że zaakceptowanie regulaminu to w rzeczywistości godzenie się na kilka znaczących ograniczeń. n
n
Chodzi przede wszystkim o wyrażenie zgody na przymusowe instalacje aktualizacji Chrome. Zaglądnijmy więc do polskiej licencji Chrome : n
n
Użytkownik zgadza się na otrzymywanie takich aktualizacji (i zezwala Google na ich dostarczanie) w ramach korzystania z Usług. n
n
Następnie poruszono kwestię możliwości przywłaszczania przez Google wszelakich treści dodawanych za pomocą tej przeglądarki:n
n
Zgłaszając, publikując lub wyświetlając treść, Użytkownik udziela Google stałej, nieodwołalnej, ważnej na całym świecie, nieodpłatnej i niewyłącznej licencji na reprodukcję, adaptację, modyfikację, tłumaczenia, publikację, publiczne odtwarzanie, publiczne wyświetlanie i rozpowszechnianie wszelkiej Treści zgłaszanej, publikowanej lub wyświetlanej w Usługach lub za ich pośrednictwem.n
n
Istniej także obawa wprowadzenia reklam do przeglądarki, wszak punkt 17.3 regulaminu zawiera takie stwierdzenie:n
n
Jednym z warunków udzielenia przez Google Użytkownikowi dostępu do Usług i korzystania z nich jest wyrażenie przez Użytkownika zgody na umieszczanie przez Google reklam w Usługach. n
n
Polecamy także:
Google Chrome – zachwyt i fala krytyki
Udostępnij ten artykuł
Zostaw komentarz lub opinię
