Handel domenami internetowymi wymaga na start rejestracji chwytliwych adresów u sprawdzonych operatorów i wystawienia ich na giełdach rynku wtórnego z odpowiednią marżą. Prawda jest zresztą absolutnie taka, że można na tym zarobić duże pieniądze, pod warunkiem bezwzględnego unikania rejestracji znaków towarowych i skupienia się na generycznych słowach o wysokim wolumenie wyszukiwań. To biznes dla ludzi o grubych nerwach. Wymaga zamrożenia gotówki na odnowienia roczne.
Większość ludzi wchodzi w ten temat z przeświadczeniem o szybkiej gotówce. Kupują adres za kilkanaście złotych w promocji. Potem wystawiają go za dziesięć tysięcy na platformie aftermarketowej i czekają na maila od inwestora z Dubaju. To tak nie działa. Inwestowanie w domeny to matematyka oparta na prawdopodobieństwie sprzedaży ułamka twojego portfolio przed upływem terminu ważności abonamentu. I tyle.
Ile naprawdę kosztuje wejście w handel domenami internetowymi?
Koszty początkowe są zwodnicze. Rejestratorzy kuszą promocjami, gdzie pierwszy rok utrzymania adresu z końcówką .pl lub .com kosztuje grosze. Ale schody zaczynają się po dwunastu miesiącach. Opłata za odnowienie standardowej domeny krajowej ccTLD to obecnie grubo ponad sto złotych netto u większości detalicznych operatorów. Jeśli masz w portfelu dziesięć nazw, płacisz tysiąc. Jeśli masz ich tysiąc, nagle musisz wyłożyć ponad sto tysięcy złotych rocznie tylko po to, by utrzymać prawo do ich sprzedaży.
A to zmienia postać rzeczy. Zmusza to inwestora do brutalnej selekcji. Trzymanie w nieskończoność słabych nazw, tak zwanych nindża (ang. ninja domains), to prosta droga do bankructwa. Zrobiliśmy u nas w biurze w zeszłym roku audyt starego portfela po wspólniku. Znalazłem tam trzysta domen z myślnikami, cyframi i dziwnymi przedrostkami. Od razu poszły do kasacji. Nikt o zdrowych zmysłach nie kupi adresu e-sklep-z-butami-24.pl. Płacenie za to odnowień to ekonomiczne samobójstwo.
- Pierwszy rok rejestracji to zazwyczaj ułamek kosztów właściwych, co wciąga amatorów w pułapkę przeinwestowania.
- Narzędzia analityczne i subskrypcje na serwisy przechwytujące (drop catching) kosztują miesięcznie abonamenty, które musisz doliczyć do stałych kosztów operacyjnych, zanim w ogóle cokolwiek sprzedasz.
- Koszty prowizji giełdowych przy udanej transakcji zjadają od kilku do nawet kilkudziesięciu procent kwoty końcowej.
- Księgowość i podatki od zysków kapitałowych lub działalności gospodarczej.
Gdzie szukać i jak rejestrować nazwy z potencjałem na zysk?
Złote czasy rejestracji z palca dawno minęły. Wszystkie jednowyrazowe słownikowe domeny .com i .pl są zajęte od przełomu wieków. Dzisiaj handel domenami internetowymi opiera się w zdecydowanej większości na rynku wtórnym i przechwytywaniu adresów, których poprzedni abonenci zapomnieli opłacić. Używamy do tego specjalistycznych serwisów. Działają one na zasadzie masowego odpytywania bazy WHOIS i rezerwacji ułamki sekund po uwolnieniu nazwy do puli publicznej.
Pamiętam jak w 2018 roku próbowałem wcisnąć domenę wulkanizacja-bytom.pl lokalnemu warsztatowi na ulicy Strzelców Bytomskich. Poszedłem tam osobiście z wydrukiem. Gość w brudnym kombinezonie popatrzył na mnie, potem na kartkę, zaśmiał się i powiedział, że on ma klientów z ulicy i internet go nie obchodzi. Straciłem na ten adres stówę za odnowienie i dwa lata nerwów. To mnie wyleczyło z lokalnych domen usługowych dla mikroprzedsiębiorstw. Kupują takie rzeczy tylko duże sieci. Prawda jest taka, że mali gracze mają w nosie twój wspaniały adres WWW, bo siedzą na darmowych profilach w social mediach. Chociaż prawdę mówiąc widzę powolny powrót do własnych stron po ostatnich cięciach zasięgów na platformach, więc może ten trend się odwróci przed zimą.
Skuteczne przechwytywanie to walka maszyn. Ustawiasz backorder na platformie. Jeśli nazwa jest bardzo atrakcyjna, platforma po udanym przechwyceniu organizuje wewnętrzną aukcję dla wszystkich zainteresowanych. Wtedy cena potrafi poszybować w górę. Wygrywa ten, kto ma większy budżet i lepiej ocenił potencjał odsprzedaży na rynku końcowym.
Jakie rozszerzenia domen sprzedają się najszybciej?
Rynek dzieli się brutalnie na dwie kategorie. Domeny globalne gTLD i narodowe ccTLD. W Polsce liczy się tylko i wyłącznie końcówka .pl. Rejestrowanie adresów .com.pl ma sens tylko w bardzo specyficznych branżach z tradycjami. A wszelkie nowe wynalazki typu .biz, .info czy .online to w zdecydowanej większości martwy kapitał. Polscy przedsiębiorcy chcą adresu z polską flagą. Koniec dyskusji.
Z kolei na rynku globalnym niepodzielnie rządzi .com. Nawet jeśli masz świetne słowo z końcówką .net, klient docelowy i tak najpierw sprawdzi .com. Jeśli jest zajęta przez konkurencję, odpuści twoją ofertę, żeby nie budować cudzej marki. Wynika to wprost z twardych danych [Raport NASK z 12.04.2023 r.]. Ludzie wpisują z przyzwyczajenia rozszerzenia ugruntowane historycznie.
Dlaczego większość początkujących traci pieniądze na inwestowaniu w domeny?
Powód jest prozaiczny. Amatorzy rejestrują znaki towarowe. Myślą, że przechytrzą system. Zauważają, że jakaś nowa zagraniczna marka wchodzi do Polski, więc szybko rejestrują jej polski odpowiednik. To jest najkrótsza droga do problemów prawnych. Wystarczy jeden wniosek do sądu polubownego do spraw domen internetowych (UDRP) i tracisz adres bez żadnego zwrotu kosztów. A do tego można oberwać pozwem o naruszenie dóbr osobistych firmy.
Drugi błąd to wycena z kosmosu. Widzą w serwisach branżowych, że ktoś sprzedał domenę ubezpieczenia.pl za milion złotych. Mają adres tanie-ubezpieczenia-wroclaw.pl i żądają za niego pięćdziesięciu tysięcy. BZDURA. Ten adres jest wart może trzysta złotych dla konkretnego agenta w tym mieście. Brak wyczucia proporcji zabija płynność finansową. Zamiast sprzedać tanio i obrócić gotówką, trzymają szrot latami i płacą za odnowienia.
Jak wycenić domenę, żeby klient zapłacił od razu?
Wycena to sztuka kompromisu między twoją chciwością a budżetem reklamowym kupującego. Sprawdzam zawsze, ile firm reklamuje się w Google Ads na dane słowo kluczowe. Jeśli widzę pięciu reklamodawców płacących po kilka złotych za kliknięcie, wiem, że rynek ma pieniądze. Wtedy ustalam cenę na poziomie odpowiadającym ich trzymiesięcznemu budżetowi marketingowemu. To dla nich psychologicznie akceptowalna bariera. Zapłacą, wrzucą w koszty firmy i mają problem z głowy.
Nigdy nie zaczynam negocjacji od kwot zaporowych. Ustawiam cenę „Kup Teraz” na giełdzie. To ucina niepotrzebne dyskusje. Przedsiębiorca wchodzi, widzi fakturę VAT, klika i przejmuje adres. Proces jest zautomatyzowany. Nie mam czasu na wymienianie kilkudziesięciu maili o obniżkę o pięćdziesiąt złotych. Czas to najdroższy zasób w tym biznesie.
Gdzie bezpiecznie sprzedać domenę i jak sfinalizować transakcję?
Transakcje realizuje się wyłącznie przez wyspecjalizowane platformy escrow. Nigdy nie wysyłaj kodu AuthInfo obcemu człowiekowi przed zaksięgowaniem wpłaty. I nigdy nie płać przelewem bezpośrednio na konto sprzedawcy, którego znalazłeś na forum internetowym. Giełdy domen pobierają prowizję, ale gwarantują bezpieczeństwo. Kupujący wpłaca pieniądze na rachunek powierniczy. Ty przekazujesz domenę do panelu giełdy. Giełda weryfikuje transfer i wypłaca ci środki.
| Platforma | Rynek docelowy | Orientacyjna prowizja | Uwagi techniczne |
| AfterMarket | Polska (.pl) | Od 5% do 10% | Największa płynność dla polskiego rynku, zintegrowane przechwytywanie. |
| Premium.pl | Polska (.pl) | Ok. 5-8% | Dobra alternatywa z rozbudowanym API dla inwestorów. |
| Sedo | Globalny (.com, .net) | 10% – 15% | Świetne na rynki zachodnie, obsługa wielu walut. |
| Dan.com | Globalny | 9% | Bardzo nowoczesne landing page sprzedażowe. |
Wystawienie domeny na parkingu z własnym landing page znacznie podnosi konwersję. Potencjalny kupiec wpisuje adres w przeglądarkę i od razu widzi estetyczny formularz kontaktowy z ceną. Wiele z moich najlepszych sprzedaży wyniknęło z tego, że ktoś po prostu z ciekawości wpisał słowo w pasek URL i zobaczył, że domena jest na sprzedaż.
Czy przechwytywanie domen po terminie to legalny biznes?
Tak. Jest to w pełni legalne. Z chwilą wygaśnięcia okresu abonamentowego i zakończenia okresu kwarantanny u rejestratora głównego (w Polsce to NASK), nazwa wraca do puli wolnych adresów. Kto pierwszy wyśle komendę rejestracji, ten staje się nowym abonentem. Nie ma tu żadnej kradzieży. Poprzedni właściciel miał rok na opłacenie faktury i kilkanaście dni dodatkowego czasu po terminie. Skoro tego nie zrobił, zrezygnował z praw.
Warto zachować ostrożność przy RODO. Baza WHOIS jest obecnie mocno zanonimizowana, co utrudnia dotarcie do poprzedniego właściciela, ale chroni też ciebie jako inwestora przed spamem. Ukrycie danych abonenta to standard, za który większość rejestratorów nie pobiera już dodatkowych opłat. To ułatwia trzymanie dużego portfela bez narażania się na telefony od przypadkowych ludzi w środku nocy.
Jakie błędy formalne zabiją twój portfel domenowy?
Zapominanie o odnowieniach to klasyka. Masz ustawione przypomnienia na stary adres e-mail, do którego zgubiłeś hasło. Faktury wpadają do spamu. Nagle twoja najlepsza domena, warta kilkanaście tysięcy, spada z rejestru i w ułamku sekundy przechwytuje ją automat konkurencji. Boli jak diabli. Miałem taką sytuację dwa lata temu, gdy padł mi serwer pocztowy w weekend. Od tego czasu wszystko trzymam na zasileniu konta pre-paid u rejestratora z automatycznym odnawianiem najważniejszych adresów z portfolio.
Innym błędem jest tak zwany typosquatting. Rejestrowanie nazw łudząco podobnych do znanych portali, z przestawioną jedną literą. Onet.pl na onrt.pl. Kiedyś to generowało ruch z pomyłek. Dziś przeglądarki same poprawiają błędy, a korporacyjne działy prawne polują na takich spryciarzy. To zwykła strata czasu. Skup się na generykach. Słowa słownikowe, branżowe, nazwy zawodów. To zawsze będzie w cenie.
Kup teraz pięć domen z palca. Zobaczysz, ile stracisz po roku płacąc za odnowienia, jeśli nie podejdziesz do tego analitycznie. Albo wejdziesz w handel domenami internetowymi z chłodną głową i Excelem, albo zostaniesz dawcą kapitału dla wielkich rejestratorów na rynku. Wybór należy do ciebie.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
- Ile kosztuje utrzymanie domeny internetowej? Koszt odnowienia domeny .pl to zazwyczaj od 100 do 200 zł netto rocznie, zależnie od wybranego rejestratora. Pierwszy rok często jest objęty promocją i kosztuje kilka złotych.
- Gdzie najlepiej sprzedawać domeny? W Polsce największą płynność zapewniają giełdy Aftermarket.pl oraz Premium.pl. Dla domen globalnych .com warto korzystać z Sedo lub Dan.com.
- Czy rejestracja znaków towarowych jako domen jest legalna? Nie. Rejestracja cudzego znaku towarowego w celu jego odsprzedaży lub czerpania korzyści z ruchu (cybersquatting) jest nielegalna i grozi utratą domeny w sądzie polubownym.
- Co to jest przechwytywanie domen (drop catching)? To zautomatyzowany proces natychmiastowej rejestracji domeny w ułamku sekundy po tym, jak wygaśnie jej poprzedni abonament i wróci ona do puli wolnych nazw.
- Jak sprawdzić do kogo należy domena? Służy do tego publiczna baza WHOIS (np. na stronie NASK dla domen .pl). Obecnie jednak większość danych osób fizycznych jest ukryta ze względu na przepisy RODO.
- Co to jest usługa escrow przy sprzedaży domeny? Escrow to rachunek powierniczy. Kupujący wpłaca pieniądze do pośrednika (giełdy), sprzedający przekazuje domenę, a pośrednik wypłaca środki dopiero po potwierdzeniu transferu. Zabezpiecza to obie strony.
Bibliografia
1. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – https://www.nask.pl
2. Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej – https://uprp.gov.pl
3. Internet Corporation for Assigned Names and Numbers – https://www.icann.org
4. Główny Urząd Statystyczny – https://stat.gov.pl
5. Ministerstwo Cyfryzacji – https://www.gov.pl/web/cyfryzacja
